Imperium małych piekieł. Mroczne tajemnice obozu Gross-Rosen – recenzja

Gross-Rosen, o którym opowiada „Imperium małych piekieł. Mroczne tajemnice obozu Gross-Rosen”, istniał w latach 1941–1945. W tym okresie zamordowano w nim tysiące niewinnych ludzi. Jedna z fili tego obozowego konglomeratu, która ulokowana został na obrzeżach wsi Rogoźnica, obecnie funkcjonuje jako muzeum, którego celem jest upamiętnienie ofiar Holocaustu i głoszenie prawdy historycznej.

Joanna Lamparska, autorka „Imperium małych piekieł. Mroczne tajemnice obozu Gross-Rosen” dostarczyła czytelników doskonały reportaż, odkrywający medyczne eksperymenty Josefa Mengele, które potworny doktor przeprowadzał w żeńskich częściach wybranych obozów Gross-Rosen. Ta książka to też niezwykły nośnik pamięci, który wyjawia czytelnikowi okropieństwa, związane z funkcjonowaniem obozów koncentracyjnych w Polsce. Historia, którą Joanna Lamparska opowiada w swojej książce, różni się od innych relacji, dotyczących Holocaustu, ponieważ nie skupia się wyłącznie na nienawiści Hitlera do Żydów, ale na mechanizmie przemocy, którym upajali się naziści, a w szczególności ci, którzy dokonywali eksperymentów na więźniach i więźniarkach. Ten reportaż to jedyne w swoim rodzaju studium postaci, przez które czytelnik będzie się zastanawiał, czy osoba, która dokonała potwornych czynów może być nazywana człowiekiem.

 

Piekło na ziemi

Gross-Rosen w czasie wojny składało się z ponad setki filii, ulokowanych na terenie Śląska, Czech i Niemiec. Do obozu trafiali przede wszystkim Żydzi, Polacy oraz Rosjanie. Dzięki wspaniałej pracy dziennikarskiej Joanny Lamparskiej, którą zaprezentowała w reportażu „Imperium małych piekieł. Mroczne tajemnice obozu Gross-Rosen”, czytelnik może poznać prawdę na temat losów więźniów i więźniarek Sieniawki, w którym znajdowała się jedna z filii konglomeratu Gross-Rosen. Autorska dotarła do trudno dostępnych danych setek ofiar eksperymentów paramedycznych nie tylko po to, by wyjawić prawdę o działaniach nazistów. Jej głównym celem było przywrócenie pamięci o jednostce, przywrócenie imion i nazwisk ofiarom i oddanie im sprawiedliwości. Dzięki temu reportażowi kolejne pokolenia nie zapomną o Ocalałych i tych, którzy stracili swoje życia nie tylko w Gross-Rosen, ale też w Auschwitz-Birkenau oraz innych nazistowskich obozach w Polsce.

 

Historia mrożąca krew w żyłach

Reportaż Joanny Lamparskiej „Imperium małych piekieł. Mroczne tajemnice obozu Gross-Rosen” to poruszająca relacja ze spotkania z duchami, uwięzionymi w Gross-Rosen, która pełna jest bólu i poniżenia. Ten reportaż to lektura obowiązkowa dla osób, którym zależy na poznaniu historii Zagłady, studentów judaistyki oraz wszystkich tych, którzy nie boją się pamiętać o ofiarach Holocaustu, których przemocą pozbawiono przyszłości.

 

Marente de Moor przenosi nas do przedwojennych Niemiec

Holenderska dziewczyna„, dzieło Marente de Moor, to wielowymiarowa opowieść o trudnych czasach. Akcja powieści rozpoczyna się w Niemczech w 1936 roku, kiedy za sterami władzy stają naziści. Utwór został przetłumaczony na dziesięć języków.

O autorce

Marente de Moor urodziła się w 1972 roku w Hadze. Jest holenderską pisarką – felietonistką i prozaiczką – zdobywającą coraz większą popularność w Europie. Pochodzi z rodziny artystycznej. Ukończyła studia na uniwersytecie w Amsterdamie (języki słowiańskie i literatura). Za swoją działalność literacką otrzymała kilka prestiżowych nagród (m.ni. AKO Literature Prize w 2011 i Nagrodę Literacką Unii Europejskiej w 2014 za powieść „Holenderska dziewczyna”).

Dziewczyna i mistrz?

„Holenderska dziewczyna” została wydana w Holandii w 2010 roku i została ciepło przyjęta zarówno przez krytyków, jak i przez czytelników. Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się w sierpniu 2019 r. w tłumaczeniu Ryszarda Turczyna.

Jest to ponadtrzystustronicowa opowieść o nastolatce, Jannie, którą ojciec wysyła do Niemiec, aby mogła doskonalić swoje umiejętności w dziedzinie szermierki. Pomóc ma jej w tym Egon von Bötticher, zgorzkniały arystokrata uczący walki w opuszczonej posiadłości nieopodal Akwizgranu. Mężczyzna ten – podobnie jak ojciec Janny – ma za sobą udział w pierwszej wojnie światowej. Rany, które odniósł, są nie tylko fizyczne. Możemy się też domyślać, że pomiędzy nauczycielem Janny a jej ojcem coś zaszło. Co? Dziewczyna będzie próbowała znaleźć odpowiedź na to pytanie, choć może jej to przynieść wiele bólu, a ona sama może się okazać swoistą zapłatą za nieswoje winy. Zagłębiamy się także w psychikę Egona von Böttichera, który najwyraźniej nie może zaznać spokoju z powodu wojennych wspomnień.

Uczucia i emocje w trudnych czasach

Tymczasem skrajnie nacjonalistyczne, nazistowskie rządy i niespokojne nastroje społeczne wskazują, że wkrótce wojenne piekło rozpęta się na nowo. Na tle wydarzeń historycznych obserwujemy, jak młoda, niewinna osoba, która powinna się bawić i uczyć, a przede wszystkim cieszyć życiem, kochać i korzystać z młodości, musi się zmierzyć z wyjątkowo trudnymi czasami, podejmować trudne decyzje i rozważać etyczne dylematy.

W powieści nie brakuje też wątków romansowych – jest to też utwór o miłości i wielkich namiętnościach.

Kunszt literacki

„Holenderska dziewczyna” napisana jest nie tylko sprawnie, przyciągając czytelników zgrabnie opowiedzianą, interesującą historią, ale także bardzo pięknie. Widać w niej ogrom pracy włożony w urodę każdego zdania. Marente de Moor olśniewa czytelników bogactwem językowym, oryginalnością i mistrzowskim żonglowaniem emocjami.